Popłynie krew Gdy w ciało wniknie stal Zakrzepnie w barwy przedwieczornych zórz Poranny deszcz, obmyje każdą z plam Lecz jedna myśl nas nie opuści Być może ten ostatni akt Skończy spór, przekona świat że w przemocy żaden sens I nic nie przyjdzie z niej Zrodzonym pod złym niebem gniewnych gwiazd Powiedzmy im, że kruchy nasz czas Wciąż i wciąż niech deszcze mżą Jak łzy jasnych gwiazd Jak łzy jasnych gwiazd Wciąż i wciąż niech szepcze deszcz że kruchy nasz czas że kruchy nasz czas Wciąż i wciąż niech deszcze mżą Jak łzy jasnych gwiazd Jak łzy jasnych gwiazd Wciąż i wciąż niech szepcze deszcz że kruchy nasz czas że kruchy nasz czas Wciąż i wciąż niech deszcze mżą Jak łzy jasnych gwiazd Jak łzy jasnych gwiazd Wciąż i wciąż niech szepcze deszcz że kruchy nasz czas że kruchy nasz czas