Oddalasz się, oddalasz się Skąd ja to wiem? Po prostu wiem To już nie ja i nie ty, nie ty Ładnie, że masz dobrych chęci w bród Mówisz: Nie, nie będzie źle Więc skąd ta cisza w nas i chłód? Za noc, za dzień bez wielkich burz Pożegnasz mnie, a potem, cóż Przekręcisz klucz, no i już, i już Szczęścia brak, nadziei mniej Oddalasz się i z dnia na dzień Widzę, jak bezradna tracę cię Oddalasz się, choć nie wiesz sam Nie pomoże nic Już coraz mniej ciebie mam Już nie mówię: Przyjdź! Bo coraz dalej nam już Do tych pierwszych ciepłych słów Powtarzanych znów i znów I do tamtych miejsc, tamtych dni, tamtych łez Teraz, kiedy się oddalasz Jesteś taki miły, jak nie ty A w oczach lęk, a oczy mówią mi Bardzo chcę stąd wyjść Przepraszam, gniewasz się? A ja Nie gniewam się, po prostu wiem To potrwa już najwyżej dzień Najwyżej dzień, no a potem, pas Trzasną drzwi i stanie czas I odtąd nikt, i odtąd nic Chyba że, no, chyba, chyba że