Mała moja, maleńka Chwieją się żółte mlecze W dolinę napływa gór cień Cichy odwieczerz Brodzi w zmierzchowym nurcie Już późno Mały mój ukochany Trudno z miłości się podnieść A jeszcze ciężej od złych nowin Gdy patrzysz na mnie ciemnym wzrokiem Smutniej mi, chłodniej I boję się I boję się Oczy twe ciche są jeszcze Kiedy mnie bierzesz w ramiona Spokojnych gwiazd płyną deszcze I śnieg na śniegu gdzieś kona W milczeniu zgasły nam twarze I dusze bledną z miłości Piersi twe wonne Usta me nieprzytomne Ziemia spod nóg się toczy Już nie jesteśmy samotni Coś stało się między nami Zdumiona tobą i sobą topnieję Pod twymi wargami Słońca promieniem jesteś Rozpalasz mnie swoim wzrokiem Jak woda wolna od lodu Płynę ku tobie potokiem Raz światło fale przenika Raz one ze światłem igrają Taka cudowna muzyka Wody ze słońcem śpiewają