Modlę się byś rozpoznał mnie Kiedy wreszcie powrócisz z gór Mija właśnie sto pierwszy rok Niczym góry niezmiennie trwam Łakociami przekupuję śmierć Niech omija tego domu próg Czas mój miły nieprzekupny jest Modlę się byś rozpoznał mnie Nie spoglądam w lustro już Zbyt bolesny jest widok ten Pozbawione twych czułych rąk Ciało zwiędło, skurczyło się Zapomniałam prawie już Jak smakujesz miły mój Czasem jednak bywa, że Wilgotnieję Karty mówią, że żyjesz wciąż Jełli tak, to istnieje Bóg Po co więc od tylu lat Szukasz go wysoko wsród gór Spiesz się Wciąz jeszcze czekam, na ciebie Spiesz się Nasz dom tonie w kwiatach dla ciebie Spiesz się jeszcze jestem