Continues after the ad

    Mrze garbus dosyć korzystnie:
    W pogodę i babie lato.
    Garbaty żywot miał istnie,
    I śmierć ma istnie garbatą.

    Mrze w drodze, w mgieł upowiciu,
    Jakby baśń trudną rozstrzygał,
    A nic nie robił w tym życiu,
    Jeno garb dźwigał i dźwigał.

    Tym garbem żebrał i tańczył,
    Tym garbem dumał i roił,
    Do snu na plecach go niańczył,
    Krwią własną karmił i poił.

    Continues after the ad

    A teraz śmierć sobie skarbi,
    W jej mrok wydłużył już szyję,
    Jeno garb jeszcze się garbi,
    Pokątnie żyje i tyje.

    Przeżył swojego wielbłąda
    O równą swej tuszy chwilę,
    Nieboszczyk ciemność ogląda,
    A on - te w słońcu motyle.

    I do zmarłego dźwigacza
    Powiada, grożąc swą kłodą:
    "co ten twój upór oznacza,
    Żeś w poprzek legł mi przegrodą?

    Czyś w mgle potracił kolana?
    Czyś snem pomiażdżył swe nogi?
    Po coś mię brał na barana,
    By zgubić drogę w pół drogi?

    Czemuś łbem utkwił na cieniu?
    Z trudem w twych barach się mieszczę!
    Ciekawym, wieczysty leniu,
    Dokąd poniesiesz mnie jeszcze?"

    Song details

    Composition:

    Did you see an error?

    Enviar revisão